Publikujemy do szerszej wiadomości przekazany list otwarty jednej z mieszkanek zatroskanej o stan relacji sąsiedzkich w Jej miejscu zamieszkania – dane autora listu do wiadomości zarządu.
Próbowaliśmy delikatnie podjąć się pewnych mediacji w tej sprawie. Sam list wywołał sporo dyskusji i czasami ostrej polemiki, na granicy kultury wypowiedzi, na naszym portalu fb-kowym. https://facebook.com/share/p/1DFz31Mw9K/
Wierzymy, że jesteśmy w stanie wypracować pewne niepisane zasady wzajemnego szacunku i tolerancji dla wolności sąsiedzkiej. Temat nie uważamy za zamknięty.
Chcielibyśmy spróbować spotkać się wspólnie ….służymy naszą pomocą
Trzeba przyznać, że mamy swoją specyfikę osiedlową wynikającą z b. dużego zagęszczenia posesji szeregowych (mamy 36 takich domów).
Nasza jednostka ma prawie 2x więcej mieszkańców przy 4x mniejszej powierzchni w porównaniu z np. Golęczewem…siłą rzeczy mieszkamy dużo bliżej siebie a do tego obchodzony jubileusz przypomniał również, że standardy budowania (akustyka) 20 – 30 lat temu odbiegały od aktualnych norm ….To wszystko powoduje, że musimy się postarać wypracować nasze własne zasady współzamieszkiwania na naszym pięknym Grzybowym….
Treść listu:
Drodzy Państwo, Mieszkańcy Osiedla Grzybowego w Złotnikach,
Zdecydowałam się na tę formę kontaktu, ponieważ śledząc aktywność tutejszego zarządu, świetlicy oraz profilu na Facebooku – a w szczególności ogromne zaangażowanie Pana Jarka Dudkiewicza – wiem, jak bardzo zależy mieszkańcom na komforcie życia w tej okolicy. Niestety, mój osobisty komfort jest od wielu miesięcy drastycznie zaburzany przez sąsiadów, którzy generują ciągły hałas i ostentacyjnie łamią podstawowe zasady współżycia społecznego.
Niniejszy post publikuję anonimowo. Chcę w ten sposób uniknąć dodatkowych nieprzyjemności oraz eskalacji konfliktu ze strony i tak już skrajnie uciążliwych sąsiadów, którzy swoim zachowaniem niszczą domowy spokój.
Mieszkam na Osiedlu Grzybowym od kilku lat. Miejsce to urzekło mnie wyjątkową atmosferą spokoju, stanowiącą idealną odskocznię po pracy w zatłoczonym centrum Poznania. Początkowo znajdowałam tu upragnione wytchnienie. Z czasem jednak codziennością stały się krzyki, trzaskanie drzwiami, wulgaryzmy oraz uciążliwe „dudnienie” systemu nagłaśniającego zza ściany. W efekcie każdego dnia we własnym salonie jestem zmuszona uczestniczyć w seansach filmowych sąsiadów w wersji super audio.
Generowanie uciążliwych dźwięków odbywa się głównie w porach, w których większość osób jeszcze śpi lub próbuje odpocząć. Sprawia to, że dom przestał być dla mnie azylem. Hałas to jednak nie wszystko – sąsiedzi wykazują się również całkowitym brakiem szacunku na płaszczyźnie przestrzeni wspólnej. Wszelkie próby rozmowy i polubownego rozwiązania problemu były ignorowane. W tej sprawie zwróciłam się o pomoc do Pana Jarka Dudkiewicza, lecz niestety nawet jego interwencja nie przyniosła trwałej poprawy.
Szanowni Państwo, tym wpisem chcę nagłośnić problem, którego w takim miejscu zupełnie się nie spodziewałam. Okazuje się, że zachowania kojarzone zazwyczaj z uciążliwym najmem studenckim w blokowiskach, mogą stać się codziennością także tutaj.
Możliwe, że z racji krótkiego stażu nie poznałam jeszcze wszystkich lokalnych zwyczajów, jednak uważam, że przestrzeganie ciszy i spokoju to nie kwestia regulaminów, ale elementarnej kultury osobistej oraz empatii wobec sąsiadów.
Z ogromnym żalem muszę przyznać, że moje życie w tym miejscu upływa w ciągłym stresie. Brak ciszy jest szczególnie dotkliwy w okresach osłabienia i rekonwalescencji, w których się obecnie znajduję – wtedy destrukcyjne zachowanie otoczenia odczuwa się ze zdwojoną siłą.
Brak perspektyw na ugodowe załatwienie sprawy oraz troska o własne zdrowie psychiczne zmusiły mnie do podjęcia decyzji o poszukiwaniu nowego miejsca do życia. Jest to dla mnie bolesne, gdyż samo Osiedle Grzybowe i jego otoczenie uważam za wspaniałe miejsce.